Nauka IV - Spotkanie
IV-1 (ARz, KNz)
W dniach kolejnych wyznawców do ośrodka przybywać zaczęło, więc mury śmierdzące rozszerzyć było trzeba. To pielgrzymki do miejsca chwały poczęły dochodzić, to Kupsztaliści pojedynczy. Zaplanowano już spotkanie pierwsze i rozpis dań wszelakich do uczty wspaniałej. Wtem bowiem na ołtarzu relikwie spoczęły, ze wszystkich stron Świata przytargnięte. Były one przepiękne i dumy pełne, na ich widok ludziom sracze puszczały. Wśród artefaktów znajdowały się chociażby Śmierdny Klooc, Gówniany Tesserakt i Kupa-Laka Orientu. Syn Anny oraz Kupsztaliusza, Sykszit do pilnowania relikwi wyznaczony został spośród wiernych tysiąca. Wszyscy we wspólnej modlitwie rozumieć się zaczęli i tak oto między wyznawcami więź przyjazna powstała. I tak oto rozpoczął się obrzęd; przed nimi Anna stanęła mistyczną mocą Kupsztalizmu napełniona, ze swoim mężem stała. I tak oto przemawiawiała: " Dzieci Kupsztala, krewni nasi, tak o to na pierwszym spotkaniu jesteśmy, w sile się złączyliśmy, wszyscy łaską Pana obdarowani. Wiedzieć musicie, iż ja i małżonek mój wiadomość pewną wam przekazujemy. Albowiem Wszechpierdzący i Wielki Kupsztal z naszych modłów jest zadowolony, jednakże teraz dumą napełniony, gdyż wszyscy tu jesteśmy w miejscu jednym - chwałę mu składamy ucztą naszą i wiarę pogłębiamy... Część zbawienia nam przekazuje.". Po przemowie owej wszyscy słuchający medytować poszli, po czym na miejsce poprzednie wrócili.

IV-2 (ARz)
Tak w czeluściach Zatoki Ropnej, Golas potępiony, kupą swoją płakał. Oczodoły jego przestać ronić sracznych łez nie mogły. Plan dominacji nad światem zaczekać musiał. Wierni jego, heretycy, nietrwałą będąc grupą, po czterech świata stronach rozbiegli się. Nie miał Golas ni siły, ni potęgi. Zrobić nic nie mógł, wiedząc o poczynaniach wyznawców Kupsztala denerwować się począł. Plan jednak jego wyjść musiał - w jedno miejsce heretyków przywrócić i swe poglądy narzucać. Golas pomimo potępienia swego, bogactwa szczere posiadał. Tak więc z braci swoich każdemu, po złotym przedmiocie ofiarował, albowiem wiedział, że wtedy wrócą do niego wszyscy. Wzniósł się ponad doliny i doniosłym głosem rzekł: " Bracia moi, Kupsztaliusza i Anny wrodzy, nienawiść do Kupsztala od nas sracznymi łzami emanuje! Przywołuję was tutaj. Każdy, kto wrócić zechce, skarby swoje dostanie - złoto drogocenne. Zniszczmy wrogów! Ahooo!". Mówiąc to wszystko płakał on obficie. Heretycy poznając ojca i brata swego zawodzenie wrócili. Ach, jaka radość. Wszyscy na kolanach swoich klęcząc krzyczeć poczęli: "Panie nasz płaczliwy, co tylko zechcesz za złoto obiecane!". Golas niezmiernie zadowolony, rzucając złota przedmioty, szczęśliwy był wreszcie. Pan nasz Wszechpierdzący widząc wszystko, tylko jedno do przekazania wam ma: " Na bogactwa się nie łudźcie! Ten kto je bierze, ten nie lojalny - polegać na bezinteresownych bliźnich możemy tylko! Wkrótce bogactwa znikną, a sympatia wykorzystujących was synowie i córy, zniknie również."


KONIEC NAUKI IV